Hospicjum w Puławach
   
   Aktualności Kontakt Opieka Historia Galeria Artykuły Zostań darczyńcą Sponsorzy Pola Nadziei
Nawigacja
Aktualności
Kontakt
Opieka
1% podatku
Linki
Szukaj
FotoGaleria
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak użytkowników Online

Zarejestrowanych: 102
Ostatni zarejestrowany: resteencamn
Linki





Ostatnie artykuły
TOWARZYSZYĆ TO BYĆ
RADOŚCI I PROBLEMY T...
O HOSPICJUM - NIE TY...
Rozwój opieki paliat...
Opieka paliatywna - ...
Login
Nick

Hasło



Nie jesteś zarejestrowany?
Kliknij tutaj aby to zmienić.

Zapomniałeś hasło?
Poproś o nowe tutaj.
RADOŚCI I PROBLEMY TO CODZIENNE ŻYCIE
Ruszają „Pola Nadziei 2006”…

Zaczynamy uroczystą Mszą świętą pod przewodnictwem Księdza Biskupa Mieczysława Cisło, który zechciał wraz z nami pochylić się nad tematem ludzkiego cierpienia i śmierci, a jednocześnie ludzkiej miłości, która wzywa do aktywnego angażowania się w służbę człowiekowi doświadczonemu ciężarem swojej nieuleczalnej choroby. Chcemy przy tej okazji modlić się o moc wiary dla podopiecznych hospicjum i ich rodzin w ich trudnym doświadczeniu, a dla nas wszystkich o gorącą miłość, przekładającą się na troskę o dobro drugiego człowieka.

Eucharystia, to dziękczynienie, okazja do wyrażenia wdzięczności Bogu i ludziom. To jednocześnie okazja do podsumowania minionego roku. Jaki był to rok dla puławskiego hospicjum?

Pod określeniem hospicjum puławskie kryją się dwa jego fragmenty, wzajemnie ze sobą powiązane. Funkcjonuje Zakład Opieki Paliatywno-Hospicyjnej, który sprawuje bezpośrednią opiekę nad pacjentami oraz Puławskie Towarzystwo Przyjaciół Chorych „Hospicjum”, które ten zakład powołało do istnienia i troszczy się, aby mógł on spokojnie służyć chorym.

Co zatem jest pierwszą działalnością Hospicjum?

Najistotniejsza działalność minionego roku, to opieka nad 195 pacjentami w ich domach, we współpracy z ich rodzinami. To około 50 osób każdego dnia, a właściwie przez całą dobę, pozostających pod opieką pracujących w zakładzie pielęgniarek i dyżurujących w nim lekarzy. To tylko sucha statystyka dużo i zarazem niewiele mówiąca. Każdy pacjent jest inny. Czasami wymaga wizyty lekarskiej czy pielęgniarskiej raz na kilka dni, w innym okresie będzie to kilka razy dziennie. A zespół musi być do dyspozycji, bez względu na miejsce zamieszkania czy warunki na drodze. Podobnie czas sprawowanej opieki to okres od kilku tygodni do kilka miesięcy, choć statystycznie wyniósł on w ubiegłym roku około 60 dni. W miarę potrzeb pacjenta i jego rodziny do pracy włączają się także specjaliści z innych dziedzin i wolontariusze.

Dużo to czy mało?

Przekładając to na obraz szpitalny, to spory oddział, rozsiany jednakże w promieniu ok. 35 km. Przede wszystkim jednak każdy pacjent, to pewna indywidualność z własnymi potrzebami, przyzwyczajeniami, na swój sposób przeżywający swoją chorobę i problemy z tym związane. Ruch hospicyjny stara się wychodzić naprzeciw tym potrzebom, a to wymaga dodatkowego nakładu pracy i środków. Dlatego też tak ważna jest i ta druga płaszczyzna działalności hospicjum, którą zajmuje się Stowarzyszenie. Zdobywanie życzliwych ludzi i środków materialnych.

Doszliśmy tutaj do dość drażliwego momentu – pieniędzy. Jedni w tym zapytają - ile udało się wspólnym wysiłkiem zrobić, sceptycy zaś – co w ogóle z tymi pieniędzmi robią?

Cóż, jednych i drugich należałoby odesłać na plac budowy przy ul. Niemcewicza, gdzie powstaje hospicjum stacjonarne. To, tak naprawdę, dzięki mieszkańcom naszego miasta i powiatu, dzięki ich ofiarności i zrozumieniu potrzeby właściwej opieki nad ludźmi chorymi i umierającymi, budynek ten nabiera coraz bardziej realnego kształtu.
W czerwcu ubiegłego roku odebraliśmy pierwszy etap budowy, od listopada zaś trwa etap budowlano-instalacyjny, którego zakończenie planowane jest na czerwiec bieżącego roku. Obecny kosztował blisko 300 tys. złotych, z czego 200 tys. pochodzi z różnych akcji prowadzonych przez stowarzyszenie oraz 100 tys. dotacji przyznanej przez Radę Miasta Puławy.

Jak na społeczność jednego miasta i powiatu, w najuboższym regionie Polski i UE to chyba nie jest mało? Jak udało się je uzbierać?
Jesteśmy świadomi tej niezwykłej ofiarności i jednocześnie bardzo za nią wdzięczni. A pieniądze te docierają różnymi drogami. Znaczący dochód to przekazywane na rzecz naszego Stowarzyszenia, które ma status organizacji pożytku publicznego, odpisy 1% podatku. Inne źródła: to dobrowolne wpłaty na przekazach, które z początkiem roku docierają do wszystkich domów za pośrednictwem Poczty Polskiej; to dochody ze zbiórek, które odbywały się niemal we wszystkich parafiach Puław, w Kazimierzu Dolnym i w Górze Puławskiej; to wsparcie naszych sponsorów i związane z tym darowizny; to kwesty uliczne i dochód z organizowanych akcji.

Szybko hospicyjne akcje znajdują swoje miejsce w rytmie życia naszego miasta…

W minionym roku w ramach akcji „Pola Nadziei 2005” odbył się koncert charytatywny Zbigniewa Wodeckiego, połączony z aukcją obrazów ofiarowanych nam przez artystów i galerie. W Parku Czartoryskich odbył się festyn rodzinny, z gwiazdą – zespołem „Old Timers”. Obok tego, w parafiach gdzie posadzone zostały poletka żonkili odbyły się spotkania w ramach niedziel hospicyjnych. Jesienią, w ramach akcji „Hospicjum to też życie”, w kawiarni „Smok” wystąpili artyści Lubelskiej Federacji Bardów, a w kościele pw. Miłosierdzia Bożego: Dziecięca Orkiestra Dęta z Motycza i Dziecięca Schola Radość ze Stężycy. W wigilię rocznicy wyboru Jana Pawła II odbyła się Wieczornica Papieska przygotowana przez zespoły artystyczne Domu Kultury z Kocku. Uczestniczyliśmy też ze swoimi stoiskami w innych festynach w mieście. Życzliwi nam ludzi, podejmowali też spontaniczne akcje, jak bal karnawałowy czy kwesty i kiermasze w szkołach organizowane przez dzieci i młodzież, we współpracy ze swymi opiekunami. To nieustanne składanie grosza do grosza. Ale też i działalność można byłoby powiedzieć „niekomercyjna”. Pracownicy i wolontariusze Hospicjum stale uczestniczą w spotkaniach z młodzieżą i dziećmi w szkołach. Przyjmują zaproszenia do rozmów i debat. Sami jednocześnie szkoląc się na różnych konferencjach i sympozjach.

A co w tym roku?

Odbył się już wspomniany bal charytatywny w Żyrzynie, z którego przekazany nam dochód wyniósł ponad 5 tys. złotych. W minionym tygodniu Puławskie Zakłady Azotowe wraz z Mostostalem zorganizowały koncert „Chóru Aleksandrowa”, w czasie którego przeprowadzono zbiórkę na rzecz hospicjum. Teraz ruszamy z „Polami Nadziei”:
• 7-9 kwietnia – Żonkilowa Kwesta na ulicach Puław;
• 7 maja - Koncert Charytatywny Jacka Wójcickiego (połączony z aukcją obrazów);
• 21 maja – Piknik Rodzinny w Parku Czartoryskich;
• Niedziele Hospicyjne w parafiach połączone ze zbiórką ofiar;
• spotkania i debaty w szkołach.
A potem chwila wakacyjnej przerwy (tylko w zakresie akcji wspierających hospicjum) i ciąg dalszy... Zapraszamy na wszystkie imprezy i spotkania z nami.

Dotychczasowe osiągnięcia, ambitne plany, napięty terminarz, życzliwość środowiska przekładająca się na ofiarność,… Czy aby ten obraz nie rysuje się nazbyt sielankowo? Czy są jakieś problemy w działaniu?

Materialny – jeden. Potrzeba jeszcze około 1,5 miliona złotych na zamknięcie inwestycji. Co więcej, przydałoby się mieć tę kwotę w całości, aby można było prowadzić prace, aż do wykończenia budynku, ażeby można byłoby go zamknąć i zabezpieczyć. A następnie wyposażać. Z naszej strony robimy, co możemy działając tutaj na miejscu, z drugiej zaś złożony wniosek o dotacje unijne czeka w Urzędzie Marszałkowskim.

Czy problemem są tylko pieniądze?

Kolejnym tematem, który warto wspomnieć są tzw. zasoby ludzkie. Podejmowane akcje i działania hospicjum, to systematyczna praca, której nie da się sprowadzić do „narodowego zrywu”, spektakularnego sukcesu. Tym bardziej praca z chorymi. Cieszymy się z każdej formy wsparcia, jak chociażby przez młodzież w czasie kwest i zbiórek, ale potrzeba także dojrzałych wolontariuszy, którzy podejmą trud specjalistycznego szkolenia i zwykłego działania. Przydałoby się także wsparcie profesjonalistów, jak np. psychologów. Czekamy ciągle na wolontariuszy i osoby chętne do współpracy.

A praca z pacjentami…?

Jednym z ciągle trudnych tematów, na jaki napotykają się ludzie pracujący z ciężko chorymi i umierającymi jest prawda. Przede wszystkim dotyczy to relacji rodzina-pacjent, w której to w jakiś sposób muszą uczestniczyć pracownicy hospicjum. Temu zagadnieniu poświęcona była między innymi jesienna debata w ramach akcji „Hospicjum to też Życie”.
Niech komentarzem w tym zakresie, a zarazem przedmiotem naszej wspólnej refleksji pozostanie, kilka zdań z watykańskiej „Karty Pracowników Służby Zdrowia”, będącej streszczeniem stanowiska Kościoła.

„Perspektywa śmierci utrudnia i dramatyzuje przekazanie wiadomości, ale nie zwalnia od prawdomówności. Komunikacja między umierającymi i tymi, którzy mu asystują nie może opierać się na udawaniu…”

„Istnieje prawo osoby by była informowana o swoim stanie życia. To prawo nie pozostaje pomniejszone wobec diagnozy i przewidywania choroby, która prowadzi do śmierci…”

„Nie wolno przemilczać prawdy, lecz nie wolno również przekazywać jej po prostu w nagiej i brutalnej formie. Winna być przekazywana z miłością, wzywać do włączenia się do wspólnoty z chorym te wszystkie osoby, które z różnego tytułu towarzyszą choremu…”

„Nie można pozostawiać w nieświadomości osoby w decydującej godzinie jej życia, odsuwając ją od jej samej oraz jej ostatnich i najważniejszych decyzji (dotyczących relacji z rodziną, uporządkowania kwestii zawodowych, wypełnienia obowiązków wobec innych, świadomego pojednania się z Bogiem, szczególnie w sakramencie pokuty)…”

„Śmierć należy do życia jako jego ostatnia faza. Powinna być więc szanowana jako jego ostatnia chwila… Pomagać osobie w umieraniu oznacza pomagać jej w przeżyciu śmierci jako ostatniego doświadczenia życia… „

[Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Karta Pracowników Służby Zdrowia, Watykan 1995]

o(d)powiadał - ks. Krzysztof Czajka - kapelan hospicjum